Najnowsze Wpisy

#11 Komentarze (14)
17. października 2003 20:36:00
linkologia.pl spis.pl

po dlugiej przerwie powracam... wybaczcie, ze musieliscie tyle czekac...

***

on - ideal jesli chodzi o faceta, wysoki, przystojny, a przede wszystkim uprzejmy i mily.
ona - sredniego wzrostu, maly brzuszek zdradzajacy zamilowanie do slodyczy, zawsze usmiechnieta i przyjaznie nastawiona...
z pozoru do siebie nie pasuja, on gustuje raczej w dlugonogich blondynach z duzym biustem, ona ma go za narcyza...

wieczor zimowy. ona po wykladach postanowila wejsc na neta, moze spotka swoich znajomych i uda jej sie kogos namowic na piwo... on postanowil wejsc na czata i pozartowac sobie z ludzi... nie wiedzac kim sa, nie majac nawet pojecia, ze znaja sie na zywo zaczeli dyskusje... nawet nie wiadomo w ktorym momencie, ze zwyklej schematowej dyskusji przeszli do rozmow o seksie..

on chwali sie jakim jest mistrzem w tej dziedzinie... ona teksty typu "nie zapomnialabys tego do konca zycia", albo "jestem najlepszy w tej dziedzinie, nigdy wczesniej nie przezylas takiego seksu" znala na pamiec, wiedziala, ze wiele takto spodziewac sie po chlopaku. "czemu oni wszyscy tak bardzo lubia sie przechwalac". odpowiadala raczej zdawkowo, jej doswiadczenie w tej tematyce moze obejmowalo zwiazek z jednym chlopakiem, ale wcale tak malo nie przezyla, nawet zawsze byla przekonana, ze z nim przezyla najpiekniejszy seks swojego zycia. postanowila zakonczyc na ten dzien rozmowe...

przez kilka dni rozmowa sie powtarzala, niekiedy schodzila nieco glebiej i wspolnie probowali obmyslic fantazje... polubila tego faceta, jego sposob pisania. on rowniez nie pozostal obojetny na to, z kazdym slowem coraz bardziej pragnal spotkania z nia. chcial zrealizowac plany, mial juz dosc tych opisow, coraz bardziej pragnal czynow.

- "wiesz, jak chcesz mozesz jutro przyjsc do mnie o 20" zostawila mu wiadomosc i dolaczyla adres. potem szybko zniknela z netu.

na nastepny dzien z przerazeniem oczekiwala wyznaczonej godziny... nie do konca byla pewna czy postepuje slusznie, ale jednak postanowila to zrobic, porzadanie wzielo gore nad logika... postanowila wziasc szybki prysznic. w momencie gdy byla juz calkowicie naga i chciala wejsc do wanny uslyszala dzwonek. okryla sie recznikiem, nie spodziewala sie jeszcze goscia. okazalo sie, ze to jej znajoma postanowila wpasc na "pogaduchy". jej widok wcale mnie nie zasmucil, wrecz dodatkowo poprawil humor. kumpela zawsze slynela z rozwiazlosci, jej nie trzeba "dwa razy powtarzac", otwarta i sklonna do nowych przygod. kochala seks... "masz ochote na wspolny prysznic" zapytalam i puscilam oczko... "a wiesz, przydal mi sie, troche sie zmeczylam, a ten sweter taki gruby" powiedziala zdejmujac z siebie grube, zimowe ciuchy. stanela przedemna w slicznym czarnym staniku i czarnych stringach. kolezanka podeszla do niej i zsunela z niej recznik... obdarowala ja goracym pocalunkiem... ich jezyki splotly sie w szalonym tancu rozkoszy... obie wiedzialy, ze na tym sie nie zakonczy... ona pomogla sciagnac kumpeli stanik.. odrazu przywarla do nich ustami... piescila, ssala, delikatnie draznila jezykiem i w tym momencie ostatni skrawek materialu przestal oslaniac cialo kumpeli. pomogla jej wejsc do wanny i odkrecila odpowiednio letnia wode... zaczela obmywac jej cialo, a strumyk wody starala kierowac sie na wrazliwsze miejsca kolezanki... po chwili odlozyla prysznic do spotkalo sie z pomrukiem niezadowolenia. namydlila dlonie i zaczela masowac jej cialo, piersi., plecy... kumpela miala juz dosc samotnego siedzenia w wannie, wciagnela ja ze soba. piescily sie, calowaly i obmywaly woda przez dluzsza chwile. z wspolnej zabawy wyrwal je dzwonek do drzwi "spodziewasz sie kogos?" "ojejq zupelnie zapomnialam..." ona wyskoczyla z wanny na szybkiego i okryla sie ponownie recznikiem. widok za drzwiami troche ja zadziwil, w tych rozmowach nigdy nie pytala swojego rozmowcy o wyglad i... nie spodziewala sie, ze to bedzie on. nie czas jednak na refleksje na ten temat, byla zbyt rozpalona by myslec o antypatiach. wposcila go do domu. wedl do duzego pokoju i usiadl na fotel... jej kumpela wpadla na szalony pomysl... wziela swoj szalik i gdy ona zagadywala go rozmowa zawiazala mu oczy... on byl w szoku, nie spodziewal sie, ze ktos jeszcze po za nimi znajduje sie w pokoju, ale o dziwo nie stawial oporu... ona wyszukala delikatne apaszki i przywiazala jego dlonie do poreczy. ostanowily we dwie zajac sie jego cialem. naszczescie mial na sobie rozpinana koszule. szybko rozpiely sie guziki i gdy ona przywarla do jego ust w namietnym pocalunku, kumpela pomagala mu pozbyc sie spodni... nieco zdziwiony poddal sie tej grze... ona oddalila sie od jego ust i wraz z kumpela zajely sie jego torsem i brzuchem... calowaly, lizaly... a ich jezyczki czul coraz nizej i nizej... poczul jak czyjas dlon uwalnia jego penisa ze spodni, czul jak oba jezyczki zaczynaja wedrowke po jego meskosci. nagle pieszczoty ustaly... troche byl z tego niezadowolony... nagle opaska z oczu opadla i jego oczom ukazaly sie dwie nagie kobiety. zrobily mu przedstawienie, jakiego w najsmielszych snach nie odwazyl sie wymyslic. na pocatku zaczely sie calowac, a ich dlonie buszowaly po piersiach, udach... ona zaczela calowac szyje kumpeli, schodzila coraz nizej i nizej. widok dwoch kochajacych sie kobiet wywarl na nim ogromne wrazenie... mial ochote wstac i dolaczyc do nich, niestety wiezy byly zbyt mocne... musial cierpliwie czekac az kobiety na powrot sie nim zajma... natomiast ona zaczynala piescic muszelke kolezanki... by bylo jej wygodniej sie dostac kumpela polozyla sie na podlodze... jej jezyczek i paluszki szybko doprowadzily kumpele do orgazmu... no tak, czas bylo powrocic do niego. ona szybko usiadla mu na kolanach, zadne z nich nie wymagalo juz zadnych pieszczot. pragnela jak najszybciej poczuc w sobie jego meskosc.. ich zespolenie nie trwalo dlugo, byli podnieceni do granic mozliwosci.. kilka ruchow i .. orgazm z niespodziewana sila przeszyl ciala kochankow... przytulila sie do niego i przez kilka minut jeszcze tak lezala. potem razem z kumpela rozwiazaly go. "ktos sie napije herbaty" zapytala wesolo.... nie bylo to ich ostatnie spotkanie... a oni? zmienili o sobie zdania...

erotomanka18 : :

#10 Komentarze (6)
10. września 2003 13:04:00
linkologia.pl spis.pl

ciag dalszy #8, #9

wieczorem nie mialam zupelnie ochoty na jakakolwiek zabawe. mysl o tej malolacie i jarku zupelnie wybila mnie z rownowagi. oni siedzieli i dyskutowali o czyms przy ognisku, ja poszlam polozyc sie w namiocie. wiedzialam juz ze moj plan nie wypali. nie moglam jednak zasnac, wciaz rozmyslalam jak moglam dopuscic do takiej sytuacji. nagle do namiotu przyszedl jarek.
- co sie stalo, czemu sie ulotnilas z ogniska?
- troszke zle sie czuje, boli mnie glowa. pomyslalam, ze jak sie przespie to mi przejdzie.
- poczekaj chwile.
po chwili powrocil do namiotu i podajac mi puszke piwa powiedzial:
- masz, to jest najlepsze lekarstwo jakie znam.
zamknelismy sie w namiocie i zaczelismy gadac. zaczelam zartowac sobie o malolatach.
- widze ze znalazles sobie wielbicielke.
- taaa, wystarczy szczeniare pocalowac, a ona juz mysli o slubie i wielkiej milosci.
- a powiedziales jej ze to tylko przygoda?
- jakos nie mialem czasu...
- bedzie zmartwiona jak sie dowie...
- przejmujesz sie tym? bo ja nie...
- ja jakos tez nie.
oboje zaczelismy sie smiac.
- jak tam glowa jeszcze boli?
- juz przechodzi.
- mowilem, ze to najlepsze lekarstwo.
"czyli jeszcze nic nie jest stracone, moze jeszcze jest szansa" pomyslalam. postanowilam polozyc wszystko na jedna karte, przyblizylam sie i pocalowalam go w usta. na poczatku byl to calkiem niesmialy buziak (zawsze mozna bylo wyjasnic, ze to po przyjacielsku). buziaczek jednak zamienil sie w goracego calusa... gdyby nie fakt, ze siedzialam, pewnie nogi by sie podemna ugiely. calowalismy sie przez chwile (a nie powiem calkiem wprawnie calowal). gdy sie od siebie odsunelismy jarek powiedzial:
- ej, ja to chcialem zrobic.
nie zdarzylam nic odpowiedziec, obial mnie i znow zaczelismy szalenczo sie ze soba calowac. po raz pierwszy bedac z facetem balam sie posunac dalej. balam sie co on o mnie pomysli, ale po chwili przypomnialo mi sie, ze mogl widziec cala ta sytuacje z anka i w sumie facet powinien akceptowac dziewczyne taka jaka naprawde jest. jak tylko o tym pomyslalam odzyskalam cala pewnosc siebie. z pocalunkow zaczelam piescic jego uszko, pozniej moj jezyczek pojechal na szyjke, i spowrotem do ust. polozylam go na spiworach, zaczelam rozpinac bluske i calowac jego tors, moj jezyczek delikatnie go piescil, potem brzuch. wiedzialam, ze byl gotowy isc na calosc. delikatnie wiec reka zaczelam jezdzic po jego spodniach, delkatnie chwilami dotykajac najczulszego miejsca... wiedzialam ze pragna bym wreszcie uwolnila go z krepujacego ubrania, ale nie tak szybko. nagle odsuelam sie od niego, byl troche tym zdziwiony, ale zrozumial o co chodzi. zaczelam powoli zdejmowac z siebie ciuch. nie mogl oderwac odemnie wzroku. na poczatku zdielam z siebie bluzke... siedzialam w spodniczce i staniku... jednak zbytnio kolejnosc zdejmowania ciuchow mnie nie bawila... postanowilam zdiac z siebie majteczki... widzialam jak pragnie ujrzec moje wloski lonowe, muszelke... jednak przeszkode stanowila spodniczka. odwrocilam sie do niego tylem i siegnelam butelke z woda. bylam pewna, ze obserwuje mnie, przypadkowo spodniczka podwinela sie odslaniajac moj ksztaltny tyleczek. patrzal jak zachipnotyzowany... nagle ukleklam, spodniczka wrocila na swoje miejsce... zdielam z siebie stanik, odwrocilam glowe by zobaczyc jego rekacje... wzrok mial rozpalony, zapewne gotow byl rzucic sie na mnie, ale widac ciekawosc co bedzie dalej byla wazniejsza. podeszlam do niego i znow zaczelam calowac... zdielam z niego spodnie... potem bokserki, bylismy prawie nadzy. on mial jeszcze na sobie bluske, ja spodniczke... calowalismy sie bez opmietania, a jego dlonie, bladzily po mym ciele... nasze usta oderwaly sie od siebie, on delkatnie piescil moje sutki, do raczek przylaczyl sie jezyk... tego typu pieszczoty zawsze rozgrzewaly mnie, jego reka delikatnie zsunela sie ku mojej muszelce... gdy zaczal jej dotykac jeknelam, powoli wlozyl mi jeden paluszek, potem dwa... nie mial z tym wiekszych problemow, moje soczki bardzo ulatwialy sytuacje... nagle przerwal pieszczoty paluszkami, soczki ktore pozostaly rozsmarowal na mych sutkach i zaczal lapczywie zlizywac. bardzo podobala mi sie ta zabawa. postanowilam jednak nie stac tak bezczynnie. ponownie polozylam go na plecach, tymczasem odwrocilam sie tak, ze on mial latwy dostep do mojej muszelki, ja natomiast moglam spokojnie piescic jego kutaska... jego jezyczek penetrowal moja muszelke, delikatnie calowal... ja tym czasem postanowilam dac mu jak najwiecej rozkoszy... zaczelam delikatnie calowac jego penisa... wiedzialam, ze jedynie o czym pragnie to bym wziela go do ust, ale nie ma tak dopsze... gdy juz uznalam, ze starczy mu tych causkow, zaczelam delikatnie jezdzic po nim jezyczkiem. w koncu gdy i to mi sie znudzilo wzielam go do ust i zaczelam namietnie ssac i piescic. nie chcialam go jednak dym doprowadzic do wytrysku... pragnelam jak najszybciej poczuc go w sobie. odsunelam sie (wiedziaalm, ze chcialby kontynuowac ta zabawe) i usiadlam na nim ... delikatnie sie wbil, na poczatek do polowy, potem coraz glebiej. kochalismy sie w pozycji na jezdzca. dlugo jednak nie trzeba bylo czekac... juz po chwili jego plemniczki buszowaly w moim ciele, ja chwile po nim szczytowalam. zmeczona opadlam w jego ramiona. usnelismy...

erotomanka18 : :

#9 Komentarze (3)
02. września 2003 13:04:00
linkologia.pl spis.pl

ciag dalszy #8

popoludnie ciagnelo sie nieco leniwie, siedzielismy wszyscy nad jeziorem opalajac sie, badz pluskajac w wodzie... nikt nie rozmawial o wydarzeniach sprzed obiadu... chlopacy moze sie wstydzili, a my czekalysmy, chcialysmy zobaczyc jak dlugo utrzymaja to w tajemnicy. w naszym gronie nie bylo kaski i marka. domyslilysmy sie, ze marek postanowil potowarzyszyc kasce w drodze do miasta.
w krotce na malej plazy pojawila sie grupka ludzi mlodych ludzi... okazalo sie, ze mieli po 16-17 lat. dwie malolaty odrazu zainteresowaly sie jarkiem, wkurzylo mnie to i to bardzo... mialam ochote je utopic, ale niestety nie przydarzyla sie okazja... ciagle cos gadaly z jarkiem chichotajac przy tym glooopawo... przez moja glowe przebiegala tylko jedna mysl "jak sie pozbyc tych malolat, zawalily mi caly plan". siedzialam i popijalam sobie piwko gdy podszedl do mnie jakis chlopak. mial na imie andrzej i mial zaledwie 17 lat. okazalo sie ze jest bratem jednej z podrywajacych jarka lasek. anka z krzyskiem postanowili poplywac... jarek nagle zniknal gdzies ze swoimi wielbicielkami, a moj nastroj spadl ponizej przecietnej, chcialam sie tylko upic i zasnac... na dodatek andrzej zachowywal sie jakby chcial mnie poderwac... tego juz za wiele bylo jak dla mnie... naszczescie w odpowiednim momencie zjawila sie anka i uwolnila mnie od mojego niechcianego towarzysza... poszli przejsc sie na molo... tym czasem krzysiek probowal mnie pocieszyc... lezelismy na kocu i gadalismy o jarku i tych malolatach ("nie boj sie, nie sa dla ciebie zadna konkurencja, pewnie je tylko przeleci i zostawi" moze to chamskie ale troche mnei to pocieszylo). "a czy anka nigdy nie ma dosc?" nie rozumialam o co chodzi, do czasu gdy nie spojrzalam sie na molo... okazalo sie, ze anka postanowila zabrac sie za przystojnego (ee to nie to co jarek) andrzejka... siedzieli na molo i calowali sie namietnie... zastanawialam sie jak daleko anka sie posunie... w sumie znalam odpowiedz na to pytanie... widzialam jak anki reka powoli zaczyna kierowac sie na co wrazliwsze miejsce faceta... postanowilismy z krzyskiem przesiasc sie w lepsze miejsce do obserwowania, a jak widac anka nie zamierzala krepowac sie nasza obecnoscia... anka w tym czasie zdarzyla pozbyc sie juz gornej czesci stroju. doskonale bylo widac jak jezyczkiem jezdzi po sutkach, jak ssa brodawki... widac bylo ze sprawia przyjemnosc ance... widzialam jak jego dlon pospiesznie kierowala sie ku jej muszelce... anka zatrzymala go nagle... wiedzialam, ze nie lubi takich szybkich akcji, ze chce by gra wstepna trwala jak najdluzej... postanowila teraz zajac sie swoim partnerem... pokazac do czego tak naprawde jest zdolna. zaczela najpierw calowac jednoczesnie podgryzajac jego uszko... rekami masowala jego tors... po uszach nadszedl czas na szyje, a jej raczki co jakis czas, niby przypadkiem "chaczyly" o jego penisa... widac bylo, ze byl bardzo podniecony,a te przypadkowe ruchy sprawialy mu dodatkowa satysfakcje... piescila jego brzuch i podbrzusze... nie mogl sie powstrzymac, chcial by jak najszybciej zaczela piescic go ustami, widac bylo po jego minie jak bardzo tego pragnie... gdy poczul jej usta na swoim penisie zrobil bardzo charakterystyczna minke, a z jego piersi wydal sie charakterystyczny jek.. anka bardzo umiejetnie symulowala jego penisa... co jakis czas jezdzila jezyczkiem po czubeczku penisa, po chwili brala go do ust... jej zabawa trwala chwile, jednak dosc szybko sie jej znudzila i zapragnela by on ja piescil... zabral chyba sie do tego zbyt natarczywie, troszke nieudolnie, poniewaz odepchnela go.. coz podniecenie robi swoje... anka chyba postanowila go troszke poduczyc, zaczela kierowac jego ruchami... widac, ze bawila sie w najlepsze gdy tlumaczyla gdzie i jak ma ja piescic... zastanawialma sie jak ta zabawa dlugo jeszcze potrwa. krzysiek w miedzyczasie gdzies sie zmyl, czyzby zbyt duzo erotyki jak dla niego? z lasu nagle wylonila sie trojka zaginionych osob jarek w towarzystwie jednej z 16-latek... "andrzej wracamy do chaty" wydarla sie niespodziewanie. chlopak spojrzal na nia niechetnie "k*** spier*** dzieciaku"... anka jednak ta sytuacja sie nie przejela... zalozyla gorna czesc stroj, wskoczyla do wody i z brzegu wesolo zawolala "andrzej wracaj do domu, kaszka czeka". no coz, anka nie lubi jak jej sie przerywa... natomiast andrzej zrobil sie czerwony (zawstydzony czy wsciekly?), zlapal siostre za reke i pociagnal ze soba "a gdzie twoja kumpela", "a zmyla sie zaraz po tym jak poszlysmy z jarkiem". na pozegnanie mloda odwrocila sie i krzykenla do jarka "do jutra kochanie". spojrzalam sie na niego pytajaco, on natomiast zebral rzeczy i poszlismy nasza trojka pod namioty... okazalo sie, ze marek i kaska wrocili juz z miasta...

erotomanka18 : :

#8 Komentarze (2)
29. sierpnia 2003 18:11:00
linkologia.pl spis.pl

pierwsza czesc (narazie jest ich trzy, reszta dopiero sie tworzy).

***

spokojny wypad pod namioty ze stara paczka. jezioro, las i jarek... ten jedyny i na pozor nieosiagalny... ale od czego sa przyjaciele? dobrze opracowany plan i... wszystko idzie w dobra strone...
na miejscu losowalismy kto z kim bedzie w namiocie... bylo nas trzy dziewczyny i trzech facetow... akurat do pary... kaska strasznie chciala byc w namiocie z anka... nie bardzo podobala sie jej wizja spedzenia nocy z facetem (ehh nie wie co dobre hehehe)... mi bardzo zalezalo na tym by dzielic namiot z jarkiem... wspanialy, dopsze zbudowany, krotko sciety blondynek, czegoz chciec wiecej? razem z kaska postanowilysmy troche pooszukiwac... ustalilismy, ze losowac beda dwie osoby, oczywiscie ja i kaska... specjalnie oznaczylysmy losy (przygotowane zostaly juz w domu)... osoba nietajemniczona nie zorientowalaby sie, ze cos takiego mialo miejsce... i w ten sposob min. dwie osoby byly zadowolone... kaska dzielila namiot z anka, a ja z jarkiem. marek i krzysiek byli troche niezadowoleni (chyba sie zdeka napalili na noc z dziewczyna), pocieszali sie jednak mysla, ze przeciez calego dnia nie bedziemy spedzac w namiotach.
zaraz po rozpakowaniu z dziewczynami polecialsmy nad jeziorko sie opalac... chlopacy w tym czasie obiecali zajac sie jedzeniem. anka odrazu wskoczyla do wody... ja i kaska postanowilysmy sie troszke poopalac... w pewnym momencie ogarnelo mnie uczucie, ze jestesmy obserwowane, uwazniej przyjrzalam sie otoczeniu i faktycznie... w krzakach znajdujacych sie niedaleko jeziorka spostrzeglam naszych trzech "kucharzy". domyslalam sie, ze chcieli podpatrzec czy nie bedzie jakis ciekawszych scenek... w koncu wiadomo jak dziala na facetow widok trzech zgrabnych nastolatek w skapych strojach kapielowych. po chwili doszla do mnie i kaski anka, ktora znudzila sie plywaniem i postanowila troche "poploteczkowac". zdradzialam im swoje podejrzenia... z anka wpadlysmy na pomysl by troche urozmaicic chlopakom zycie... kaska jednak postanowila brac w tym udzialu... zgarnela swoje rzeczy i powiedziala, ze spada zobaczyc co sie dzieje w miasteczku polozonym niedaleko jeziorka... po chwili slychac bylo jakby delikatny szelest w krzakach, pewnie, ktorys z chlopakow postanowil jej towarzyszyc...
ja z anka zostalysmy nad jeziorem i przystapilysmy do realizacji szalonego planu... zaczelysmy sie calowac... anka robila to calkiem wprawnie, przyjemnie bylo... nasze raczki powoli bladzily po naszych cialach, delikatnie piescilysmy uda, ramiona, plecy (chlopacy pewnie tego sie nie spodziewali). pozniel bylo bardziej smiele... powoli zdjelam jej stanik i zaczelam calowac piersi... moje rece natomiast piescily jej uda i posladki... ance spodobala sie moja zabawa... zrobila sie wilgotna, a i oddech mial przyspieszony... pozniej moj jezyczek zaczal piescic jej uda... wygiela sie z rozkoszy... przyszedl czas na pieszczenie jej muszelki... spodobala mi sie ta zabawa... zawsze fascynowalo mnie kobiece cialo, a mysl, ze jestezsmy obserwowane dodawala tej calej sprawie pikanterii...delkatnie zaczelam piescic jej muszelke, calowalam, lizalam... w koncu delikatnie wsumelam jezyczek... piescilam ja tak jakis czas... z zaciekawieniem zerkajac co jakis czas w kierunek krzakow... anka przezyla orgazm (miem poznac kiedy co i jak, nie byla to nasza pierwsza historia tego typu). pozniej przyszla kolej na mnie... polozylam sie na kocu, ona powoli zaczela masowac mi lecy, calowac szyje, kark (wiedziala, ze to na mnie dziala)... calowala i piescila moje plecy, az wreszcie dojechala do mojego tyleczka, przeszyl mnie dreszcz rozkoszy... jej jezyczek penetrowal moje cialo bardzo zrecznie... odwrocila mnie na plecy... zaczela peiscic moje podbrzusze i jezyczkiem jechala coraz wyrzej, az do piersi... zaczela je delikatnie calowac i lizac... pozniej zaczela ssac moj sutek, najpierw jeden, potem drugi... pod wplywem jej pieszczot zaczelam sie wic na kocu... jednoczesnie jej raczka delikatnie masowala moje lozno... bylam juz wilgotna do granic... anka przestala bawic sie moimi piersiami i usmiechnela sie szyderczo... powoli jezyczkiem powedrowala do moich ud... gdy poczulam jej jezyk na swojej muszelce jeknelam (ciekawe czy chlopacy to uslyszeli). zawsze miala zwinny jezyczek... calowala i lizala moja muszelke, a jej paluszki delikatnie zaczely we mnie wchodzic... cudowne uczucie... w ten sposob i mnie doprowadzila do raju rozkoszy... po chwili lezalysmy obie na kocu i calowalysmy sie... chwila na zlapanie oddechu ... ubralysmy sie, postanowilysmy sie troche popluskac. potem jednak wrocilysmy pod namioty, by dowiedziec sie jak to bedzie z naszym obiadem... chlopacy nic nie wspominali o tym co widzieli (moze ich tam nie bylo), jednak ich dziwne spojrzenia swiadczyly o tym, ze jednak przypadkiem musieli cos widziec (lub slyszec ;) ). tak zaczal sie pierwszy dzien trzydniowego biwaku... co bylo potem... dowiedzie sie zapewne niedlugo...

erotomanka18 : :

#7 Komentarze (4)
21. sierpnia 2003 00:13:00
linkologia.pl spis.pl

nigdy nie potrafilam sie pogodzic z tym, ze mnie zostawiles. za bardzo mi na tobie zalezalo by spokojnie przygladac sie jak z jestes z inna. smak twoich pocalunkow, sposob w jaki dotykales mego ciala, czy twoj zapach, wciaz byl blisko mnie. chcialam chodz na pare chwil odzyskac ciebie, bys byl wylacznie moj. ale zgodzilam sie pelnic niewdzieczna role "przyjaciolki". sluchalam jak zaliles sie jak ci zle i myslalam jak cudownie by bylo gdybys chodz na chwile o niej zapomnial. nie chciales zapomniec... pewnego dnia przyszedles do mnie bardzo smutny. domyslalam sie juz co sie stalo. zaproponowalam bysmy wyskoczyli na jakies piwo pogadac. zaczales sie zalic, ze jest zle, ze nie potrafisz sie juz z nia dogadac, ze nie rozumiesz jej... a z kazda chwila coraz wiecej zlocistego plynu wlewales w siebie. "idealna okazja" pomyslalam. zaproponowalam bysmy poszli do mnie... w drodze do domu wciaz sluchalam jak mowiles o niej... mialam juz dosc, ale udawalam, ze sie tym przejmuje (jak widac jestem idealna aktorka). gdy juz bylismy u mnie zaproponowalam ci herbate. poszlam wstawic wode. nim sie skapnelam spales juz u mnie na lozku. zawiodlam sie... mialam nadzieje, ze tej nocy dojdzie miedzy nami do czegos, a ty poprostu sie upiles. ale nie dalam za wygrana... spales bardzo mocno (jak zawsze po alkoholu) wiec bez problemu przywiazalam twoje rece do poreczy lozka. zawsze gdy byles piany obojetne ci bylo w jakiej pozycji spisz... postanowilam cierpliwie poczekac az sie przebudzisz. troche musialam odczekac gsy uslyszalam jak zniecierpliwiony chesz obrocic sie na drugi bok. zupelnie nie wiedziales co sie dzieje. "boshe, gdzie ja jestem, co ja tu robie" uslyszlam po paru minutach. nie odpowiedzialam nic tylko podalam ci szklanke wody (oczywiscie w szklance byl rurka, zeby nie bylo pozniej zbednych pytan) by kac nie okazal sie zbyt bolesny. zdziwony spojrzales na mnie... ja natomiast zaczelam jezdzic dlonia po twoim ciele. przez material spodni masowalam twojego penisa... wbrew twojej woli spodobala mu sie ta zabawa. gdy jednak ja zaczelam sie rozbierac protesty staly sie coraz slabsze i cichsze, az wreszcie poddales sie mojej woli. siedzialam zupelnie naga obok ciebie i przygladalam sie twemu cialu. zupelnie bezbprnny lezales przede mna, moglam czynic co dusza zapragnie. rozpielam twoja koszule i jak za dwanych czasow zaczelam piescic twoj tors. dokladnie pamietalam jakie pieszczoty i gdzie sprawiaja ci najwieksza rozkosz... dlonia piescilam twojego penisa. widzialam te rozpalone iskierki w twych oczach. rozpielam ci spodnie, pozwoliles mi je z siebie zsunac. miales na sobie bokserki w misie, te odemnie... goraco pocalowalam ciebie w usta, nie porotestowales. nasze jezyczki znow splotly sie w cudownyej pieszczocie. natomiast te urocze bokserki podzielily los spodni... gdy (niechetnie) oderwalam sie od twoich ust z przyjemnoscia powedrowalam do twojego "przyjaciela". glebokie westchnienie jakie wydales z siebie po pierwszych paru pocalunkach oznaczalo, ze podoba ci sie moj pomysl. delikatnie calowalam go, piescilam jezyczkiem... az w koncu caly zniknal w moich ustach. skupilam sie na nim bardzo dokladnie, wylizalam, wycalowalam kazdy milimetr. dlonia natomiast zaczelam delikatnie siebie piescic... uwielbiales jak to robilam przy tobie, byl to dla ciebie dodatkowy bodziec. chcialam jednak poczuc go w sobie, chcialam by znow byl we mnie. usiadlam na tobie... uwielbialam pozycje na jezdzca, wtedy moglam swobodnie kontrolowac glebokosc penetracji. zaprotestowales, ze nie chcesz bez gumki, ale nic sobie z tego nie robilam. nabilam sie na twojego penisa. delikatne ruchy w gore i w dol, potem coraz bardziej stanowcze doprowadzily nas do orgazmu. cala sperma znow znajdowala sie we mnie... (chociaz bralam pigulki-on o tym nie wiedzial, trzeba sie jakos odegrac na facecie). usiadlam obok ciebie i zaczelam znow piescic twojego "przyjaciela", chcialam jak dawniej poczuc smak twojej spermy. przez jakis czas lezales jeszcze na lozku ze zwiazanymi rekoma. teraz juz do mnie nie przychodzisz, a widzac mnie na ulicy odwracasz glowe w druga strone... stracilam przyjaciela, ale... warto bylo...

erotomanka18 : :

Kalendarz

pn wt sr cz pt so nd
293012345
6789101112
13141516171819
20212223242526
272829303112

Ksiega gości

Księga gości

Kategorie postow

Brak kategorii

zakupy-z-chin | projektowanie-stron-warszawa | smutek-powszedni | wedliny-z-lutobroku | nauka-jako-sens-naszego-zycia | Mailing