Archiwum wrzesień 2003


wrz 10 2003 #10
Komentarze: 5

ciag dalszy #8, #9

wieczorem nie mialam zupelnie ochoty na jakakolwiek zabawe. mysl o tej malolacie i jarku zupelnie wybila mnie z rownowagi. oni siedzieli i dyskutowali o czyms przy ognisku, ja poszlam polozyc sie w namiocie. wiedzialam juz ze moj plan nie wypali. nie moglam jednak zasnac, wciaz rozmyslalam jak moglam dopuscic do takiej sytuacji. nagle do namiotu przyszedl jarek.
- co sie stalo, czemu sie ulotnilas z ogniska?
- troszke zle sie czuje, boli mnie glowa. pomyslalam, ze jak sie przespie to mi przejdzie.
- poczekaj chwile.
po chwili powrocil do namiotu i podajac mi puszke piwa powiedzial:
- masz, to jest najlepsze lekarstwo jakie znam.
zamknelismy sie w namiocie i zaczelismy gadac. zaczelam zartowac sobie o malolatach.
- widze ze znalazles sobie wielbicielke.
- taaa, wystarczy szczeniare pocalowac, a ona juz mysli o slubie i wielkiej milosci.
- a powiedziales jej ze to tylko przygoda?
- jakos nie mialem czasu...
- bedzie zmartwiona jak sie dowie...
- przejmujesz sie tym? bo ja nie...
- ja jakos tez nie.
oboje zaczelismy sie smiac.
- jak tam glowa jeszcze boli?
- juz przechodzi.
- mowilem, ze to najlepsze lekarstwo.
"czyli jeszcze nic nie jest stracone, moze jeszcze jest szansa" pomyslalam. postanowilam polozyc wszystko na jedna karte, przyblizylam sie i pocalowalam go w usta. na poczatku byl to calkiem niesmialy buziak (zawsze mozna bylo wyjasnic, ze to po przyjacielsku). buziaczek jednak zamienil sie w goracego calusa... gdyby nie fakt, ze siedzialam, pewnie nogi by sie podemna ugiely. calowalismy sie przez chwile (a nie powiem calkiem wprawnie calowal). gdy sie od siebie odsunelismy jarek powiedzial:
- ej, ja to chcialem zrobic.
nie zdarzylam nic odpowiedziec, obial mnie i znow zaczelismy szalenczo sie ze soba calowac. po raz pierwszy bedac z facetem balam sie posunac dalej. balam sie co on o mnie pomysli, ale po chwili przypomnialo mi sie, ze mogl widziec cala ta sytuacje z anka i w sumie facet powinien akceptowac dziewczyne taka jaka naprawde jest. jak tylko o tym pomyslalam odzyskalam cala pewnosc siebie. z pocalunkow zaczelam piescic jego uszko, pozniej moj jezyczek pojechal na szyjke, i spowrotem do ust. polozylam go na spiworach, zaczelam rozpinac bluske i calowac jego tors, moj jezyczek delikatnie go piescil, potem brzuch. wiedzialam, ze byl gotowy isc na calosc. delikatnie wiec reka zaczelam jezdzic po jego spodniach, delkatnie chwilami dotykajac najczulszego miejsca... wiedzialam ze pragna bym wreszcie uwolnila go z krepujacego ubrania, ale nie tak szybko. nagle odsuelam sie od niego, byl troche tym zdziwiony, ale zrozumial o co chodzi. zaczelam powoli zdejmowac z siebie ciuch. nie mogl oderwac odemnie wzroku. na poczatku zdielam z siebie bluzke... siedzialam w spodniczce i staniku... jednak zbytnio kolejnosc zdejmowania ciuchow mnie nie bawila... postanowilam zdiac z siebie majteczki... widzialam jak pragnie ujrzec moje wloski lonowe, muszelke... jednak przeszkode stanowila spodniczka. odwrocilam sie do niego tylem i siegnelam butelke z woda. bylam pewna, ze obserwuje mnie, przypadkowo spodniczka podwinela sie odslaniajac moj ksztaltny tyleczek. patrzal jak zachipnotyzowany... nagle ukleklam, spodniczka wrocila na swoje miejsce... zdielam z siebie stanik, odwrocilam glowe by zobaczyc jego rekacje... wzrok mial rozpalony, zapewne gotow byl rzucic sie na mnie, ale widac ciekawosc co bedzie dalej byla wazniejsza. podeszlam do niego i znow zaczelam calowac... zdielam z niego spodnie... potem bokserki, bylismy prawie nadzy. on mial jeszcze na sobie bluske, ja spodniczke... calowalismy sie bez opmietania, a jego dlonie, bladzily po mym ciele... nasze usta oderwaly sie od siebie, on delkatnie piescil moje sutki, do raczek przylaczyl sie jezyk... tego typu pieszczoty zawsze rozgrzewaly mnie, jego reka delikatnie zsunela sie ku mojej muszelce... gdy zaczal jej dotykac jeknelam, powoli wlozyl mi jeden paluszek, potem dwa... nie mial z tym wiekszych problemow, moje soczki bardzo ulatwialy sytuacje... nagle przerwal pieszczoty paluszkami, soczki ktore pozostaly rozsmarowal na mych sutkach i zaczal lapczywie zlizywac. bardzo podobala mi sie ta zabawa. postanowilam jednak nie stac tak bezczynnie. ponownie polozylam go na plecach, tymczasem odwrocilam sie tak, ze on mial latwy dostep do mojej muszelki, ja natomiast moglam spokojnie piescic jego kutaska... jego jezyczek penetrowal moja muszelke, delikatnie calowal... ja tym czasem postanowilam dac mu jak najwiecej rozkoszy... zaczelam delikatnie calowac jego penisa... wiedzialam, ze jedynie o czym pragnie to bym wziela go do ust, ale nie ma tak dopsze... gdy juz uznalam, ze starczy mu tych causkow, zaczelam delikatnie jezdzic po nim jezyczkiem. w koncu gdy i to mi sie znudzilo wzielam go do ust i zaczelam namietnie ssac i piescic. nie chcialam go jednak dym doprowadzic do wytrysku... pragnelam jak najszybciej poczuc go w sobie. odsunelam sie (wiedziaalm, ze chcialby kontynuowac ta zabawe) i usiadlam na nim ... delikatnie sie wbil, na poczatek do polowy, potem coraz glebiej. kochalismy sie w pozycji na jezdzca. dlugo jednak nie trzeba bylo czekac... juz po chwili jego plemniczki buszowaly w moim ciele, ja chwile po nim szczytowalam. zmeczona opadlam w jego ramiona. usnelismy...

erotomanka18 : :
wrz 02 2003 #9
Komentarze: 3

ciag dalszy #8

popoludnie ciagnelo sie nieco leniwie, siedzielismy wszyscy nad jeziorem opalajac sie, badz pluskajac w wodzie... nikt nie rozmawial o wydarzeniach sprzed obiadu... chlopacy moze sie wstydzili, a my czekalysmy, chcialysmy zobaczyc jak dlugo utrzymaja to w tajemnicy. w naszym gronie nie bylo kaski i marka. domyslilysmy sie, ze marek postanowil potowarzyszyc kasce w drodze do miasta.
w krotce na malej plazy pojawila sie grupka ludzi mlodych ludzi... okazalo sie, ze mieli po 16-17 lat. dwie malolaty odrazu zainteresowaly sie jarkiem, wkurzylo mnie to i to bardzo... mialam ochote je utopic, ale niestety nie przydarzyla sie okazja... ciagle cos gadaly z jarkiem chichotajac przy tym glooopawo... przez moja glowe przebiegala tylko jedna mysl "jak sie pozbyc tych malolat, zawalily mi caly plan". siedzialam i popijalam sobie piwko gdy podszedl do mnie jakis chlopak. mial na imie andrzej i mial zaledwie 17 lat. okazalo sie ze jest bratem jednej z podrywajacych jarka lasek. anka z krzyskiem postanowili poplywac... jarek nagle zniknal gdzies ze swoimi wielbicielkami, a moj nastroj spadl ponizej przecietnej, chcialam sie tylko upic i zasnac... na dodatek andrzej zachowywal sie jakby chcial mnie poderwac... tego juz za wiele bylo jak dla mnie... naszczescie w odpowiednim momencie zjawila sie anka i uwolnila mnie od mojego niechcianego towarzysza... poszli przejsc sie na molo... tym czasem krzysiek probowal mnie pocieszyc... lezelismy na kocu i gadalismy o jarku i tych malolatach ("nie boj sie, nie sa dla ciebie zadna konkurencja, pewnie je tylko przeleci i zostawi" moze to chamskie ale troche mnei to pocieszylo). "a czy anka nigdy nie ma dosc?" nie rozumialam o co chodzi, do czasu gdy nie spojrzalam sie na molo... okazalo sie, ze anka postanowila zabrac sie za przystojnego (ee to nie to co jarek) andrzejka... siedzieli na molo i calowali sie namietnie... zastanawialam sie jak daleko anka sie posunie... w sumie znalam odpowiedz na to pytanie... widzialam jak anki reka powoli zaczyna kierowac sie na co wrazliwsze miejsce faceta... postanowilismy z krzyskiem przesiasc sie w lepsze miejsce do obserwowania, a jak widac anka nie zamierzala krepowac sie nasza obecnoscia... anka w tym czasie zdarzyla pozbyc sie juz gornej czesci stroju. doskonale bylo widac jak jezyczkiem jezdzi po sutkach, jak ssa brodawki... widac bylo ze sprawia przyjemnosc ance... widzialam jak jego dlon pospiesznie kierowala sie ku jej muszelce... anka zatrzymala go nagle... wiedzialam, ze nie lubi takich szybkich akcji, ze chce by gra wstepna trwala jak najdluzej... postanowila teraz zajac sie swoim partnerem... pokazac do czego tak naprawde jest zdolna. zaczela najpierw calowac jednoczesnie podgryzajac jego uszko... rekami masowala jego tors... po uszach nadszedl czas na szyje, a jej raczki co jakis czas, niby przypadkiem "chaczyly" o jego penisa... widac bylo, ze byl bardzo podniecony,a te przypadkowe ruchy sprawialy mu dodatkowa satysfakcje... piescila jego brzuch i podbrzusze... nie mogl sie powstrzymac, chcial by jak najszybciej zaczela piescic go ustami, widac bylo po jego minie jak bardzo tego pragnie... gdy poczul jej usta na swoim penisie zrobil bardzo charakterystyczna minke, a z jego piersi wydal sie charakterystyczny jek.. anka bardzo umiejetnie symulowala jego penisa... co jakis czas jezdzila jezyczkiem po czubeczku penisa, po chwili brala go do ust... jej zabawa trwala chwile, jednak dosc szybko sie jej znudzila i zapragnela by on ja piescil... zabral chyba sie do tego zbyt natarczywie, troszke nieudolnie, poniewaz odepchnela go.. coz podniecenie robi swoje... anka chyba postanowila go troszke poduczyc, zaczela kierowac jego ruchami... widac, ze bawila sie w najlepsze gdy tlumaczyla gdzie i jak ma ja piescic... zastanawialma sie jak ta zabawa dlugo jeszcze potrwa. krzysiek w miedzyczasie gdzies sie zmyl, czyzby zbyt duzo erotyki jak dla niego? z lasu nagle wylonila sie trojka zaginionych osob jarek w towarzystwie jednej z 16-latek... "andrzej wracamy do chaty" wydarla sie niespodziewanie. chlopak spojrzal na nia niechetnie "k*** spier*** dzieciaku"... anka jednak ta sytuacja sie nie przejela... zalozyla gorna czesc stroj, wskoczyla do wody i z brzegu wesolo zawolala "andrzej wracaj do domu, kaszka czeka". no coz, anka nie lubi jak jej sie przerywa... natomiast andrzej zrobil sie czerwony (zawstydzony czy wsciekly?), zlapal siostre za reke i pociagnal ze soba "a gdzie twoja kumpela", "a zmyla sie zaraz po tym jak poszlysmy z jarkiem". na pozegnanie mloda odwrocila sie i krzykenla do jarka "do jutra kochanie". spojrzalam sie na niego pytajaco, on natomiast zebral rzeczy i poszlismy nasza trojka pod namioty... okazalo sie, ze marek i kaska wrocili juz z miasta...

erotomanka18 : :