Uwaga!



Powyższa strona może zawierać treści erotyczne, wulgarne lub obraźliwe, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Czy jesteś osobą pełnoletnią i chcesz świadomie i dobrowolnie zapoznać się z treścią powyższej strony?




    Nie     - wybór tej opcji spowoduje opuszczenie strony.

Tak, ale chcę otrzymywać ostrzeżenia - wybór tej opcji spowoduje przejście do strony i kolejne ostrzeżenia w wypadku podobnych stron.

Tak, ale nie chcę otrzymywać ostrzeżeń - wybór tej opcji spowoduje zapamiętanie Twojej zgody dla innych stron i nie będziesz otrzymywać tego ostrzeżenia.

Archiwum sierpień 2003


sie 29 2003 #8
Komentarze: 2

pierwsza czesc (narazie jest ich trzy, reszta dopiero sie tworzy).

***

spokojny wypad pod namioty ze stara paczka. jezioro, las i jarek... ten jedyny i na pozor nieosiagalny... ale od czego sa przyjaciele? dobrze opracowany plan i... wszystko idzie w dobra strone...
na miejscu losowalismy kto z kim bedzie w namiocie... bylo nas trzy dziewczyny i trzech facetow... akurat do pary... kaska strasznie chciala byc w namiocie z anka... nie bardzo podobala sie jej wizja spedzenia nocy z facetem (ehh nie wie co dobre hehehe)... mi bardzo zalezalo na tym by dzielic namiot z jarkiem... wspanialy, dopsze zbudowany, krotko sciety blondynek, czegoz chciec wiecej? razem z kaska postanowilysmy troche pooszukiwac... ustalilismy, ze losowac beda dwie osoby, oczywiscie ja i kaska... specjalnie oznaczylysmy losy (przygotowane zostaly juz w domu)... osoba nietajemniczona nie zorientowalaby sie, ze cos takiego mialo miejsce... i w ten sposob min. dwie osoby byly zadowolone... kaska dzielila namiot z anka, a ja z jarkiem. marek i krzysiek byli troche niezadowoleni (chyba sie zdeka napalili na noc z dziewczyna), pocieszali sie jednak mysla, ze przeciez calego dnia nie bedziemy spedzac w namiotach.
zaraz po rozpakowaniu z dziewczynami polecialsmy nad jeziorko sie opalac... chlopacy w tym czasie obiecali zajac sie jedzeniem. anka odrazu wskoczyla do wody... ja i kaska postanowilysmy sie troszke poopalac... w pewnym momencie ogarnelo mnie uczucie, ze jestesmy obserwowane, uwazniej przyjrzalam sie otoczeniu i faktycznie... w krzakach znajdujacych sie niedaleko jeziorka spostrzeglam naszych trzech "kucharzy". domyslalam sie, ze chcieli podpatrzec czy nie bedzie jakis ciekawszych scenek... w koncu wiadomo jak dziala na facetow widok trzech zgrabnych nastolatek w skapych strojach kapielowych. po chwili doszla do mnie i kaski anka, ktora znudzila sie plywaniem i postanowila troche "poploteczkowac". zdradzialam im swoje podejrzenia... z anka wpadlysmy na pomysl by troche urozmaicic chlopakom zycie... kaska jednak postanowila brac w tym udzialu... zgarnela swoje rzeczy i powiedziala, ze spada zobaczyc co sie dzieje w miasteczku polozonym niedaleko jeziorka... po chwili slychac bylo jakby delikatny szelest w krzakach, pewnie, ktorys z chlopakow postanowil jej towarzyszyc...
ja z anka zostalysmy nad jeziorem i przystapilysmy do realizacji szalonego planu... zaczelysmy sie calowac... anka robila to calkiem wprawnie, przyjemnie bylo... nasze raczki powoli bladzily po naszych cialach, delikatnie piescilysmy uda, ramiona, plecy (chlopacy pewnie tego sie nie spodziewali). pozniel bylo bardziej smiele... powoli zdjelam jej stanik i zaczelam calowac piersi... moje rece natomiast piescily jej uda i posladki... ance spodobala sie moja zabawa... zrobila sie wilgotna, a i oddech mial przyspieszony... pozniej moj jezyczek zaczal piescic jej uda... wygiela sie z rozkoszy... przyszedl czas na pieszczenie jej muszelki... spodobala mi sie ta zabawa... zawsze fascynowalo mnie kobiece cialo, a mysl, ze jestezsmy obserwowane dodawala tej calej sprawie pikanterii...delkatnie zaczelam piescic jej muszelke, calowalam, lizalam... w koncu delikatnie wsumelam jezyczek... piescilam ja tak jakis czas... z zaciekawieniem zerkajac co jakis czas w kierunek krzakow... anka przezyla orgazm (miem poznac kiedy co i jak, nie byla to nasza pierwsza historia tego typu). pozniej przyszla kolej na mnie... polozylam sie na kocu, ona powoli zaczela masowac mi lecy, calowac szyje, kark (wiedziala, ze to na mnie dziala)... calowala i piescila moje plecy, az wreszcie dojechala do mojego tyleczka, przeszyl mnie dreszcz rozkoszy... jej jezyczek penetrowal moje cialo bardzo zrecznie... odwrocila mnie na plecy... zaczela peiscic moje podbrzusze i jezyczkiem jechala coraz wyrzej, az do piersi... zaczela je delikatnie calowac i lizac... pozniej zaczela ssac moj sutek, najpierw jeden, potem drugi... pod wplywem jej pieszczot zaczelam sie wic na kocu... jednoczesnie jej raczka delikatnie masowala moje lozno... bylam juz wilgotna do granic... anka przestala bawic sie moimi piersiami i usmiechnela sie szyderczo... powoli jezyczkiem powedrowala do moich ud... gdy poczulam jej jezyk na swojej muszelce jeknelam (ciekawe czy chlopacy to uslyszeli). zawsze miala zwinny jezyczek... calowala i lizala moja muszelke, a jej paluszki delikatnie zaczely we mnie wchodzic... cudowne uczucie... w ten sposob i mnie doprowadzila do raju rozkoszy... po chwili lezalysmy obie na kocu i calowalysmy sie... chwila na zlapanie oddechu ... ubralysmy sie, postanowilysmy sie troche popluskac. potem jednak wrocilysmy pod namioty, by dowiedziec sie jak to bedzie z naszym obiadem... chlopacy nic nie wspominali o tym co widzieli (moze ich tam nie bylo), jednak ich dziwne spojrzenia swiadczyly o tym, ze jednak przypadkiem musieli cos widziec (lub slyszec ;) ). tak zaczal sie pierwszy dzien trzydniowego biwaku... co bylo potem... dowiedzie sie zapewne niedlugo...

erotomanka18 : :
sie 21 2003 #7
Komentarze: 4

nigdy nie potrafilam sie pogodzic z tym, ze mnie zostawiles. za bardzo mi na tobie zalezalo by spokojnie przygladac sie jak z jestes z inna. smak twoich pocalunkow, sposob w jaki dotykales mego ciala, czy twoj zapach, wciaz byl blisko mnie. chcialam chodz na pare chwil odzyskac ciebie, bys byl wylacznie moj. ale zgodzilam sie pelnic niewdzieczna role "przyjaciolki". sluchalam jak zaliles sie jak ci zle i myslalam jak cudownie by bylo gdybys chodz na chwile o niej zapomnial. nie chciales zapomniec... pewnego dnia przyszedles do mnie bardzo smutny. domyslalam sie juz co sie stalo. zaproponowalam bysmy wyskoczyli na jakies piwo pogadac. zaczales sie zalic, ze jest zle, ze nie potrafisz sie juz z nia dogadac, ze nie rozumiesz jej... a z kazda chwila coraz wiecej zlocistego plynu wlewales w siebie. "idealna okazja" pomyslalam. zaproponowalam bysmy poszli do mnie... w drodze do domu wciaz sluchalam jak mowiles o niej... mialam juz dosc, ale udawalam, ze sie tym przejmuje (jak widac jestem idealna aktorka). gdy juz bylismy u mnie zaproponowalam ci herbate. poszlam wstawic wode. nim sie skapnelam spales juz u mnie na lozku. zawiodlam sie... mialam nadzieje, ze tej nocy dojdzie miedzy nami do czegos, a ty poprostu sie upiles. ale nie dalam za wygrana... spales bardzo mocno (jak zawsze po alkoholu) wiec bez problemu przywiazalam twoje rece do poreczy lozka. zawsze gdy byles piany obojetne ci bylo w jakiej pozycji spisz... postanowilam cierpliwie poczekac az sie przebudzisz. troche musialam odczekac gsy uslyszalam jak zniecierpliwiony chesz obrocic sie na drugi bok. zupelnie nie wiedziales co sie dzieje. "boshe, gdzie ja jestem, co ja tu robie" uslyszlam po paru minutach. nie odpowiedzialam nic tylko podalam ci szklanke wody (oczywiscie w szklance byl rurka, zeby nie bylo pozniej zbednych pytan) by kac nie okazal sie zbyt bolesny. zdziwony spojrzales na mnie... ja natomiast zaczelam jezdzic dlonia po twoim ciele. przez material spodni masowalam twojego penisa... wbrew twojej woli spodobala mu sie ta zabawa. gdy jednak ja zaczelam sie rozbierac protesty staly sie coraz slabsze i cichsze, az wreszcie poddales sie mojej woli. siedzialam zupelnie naga obok ciebie i przygladalam sie twemu cialu. zupelnie bezbprnny lezales przede mna, moglam czynic co dusza zapragnie. rozpielam twoja koszule i jak za dwanych czasow zaczelam piescic twoj tors. dokladnie pamietalam jakie pieszczoty i gdzie sprawiaja ci najwieksza rozkosz... dlonia piescilam twojego penisa. widzialam te rozpalone iskierki w twych oczach. rozpielam ci spodnie, pozwoliles mi je z siebie zsunac. miales na sobie bokserki w misie, te odemnie... goraco pocalowalam ciebie w usta, nie porotestowales. nasze jezyczki znow splotly sie w cudownyej pieszczocie. natomiast te urocze bokserki podzielily los spodni... gdy (niechetnie) oderwalam sie od twoich ust z przyjemnoscia powedrowalam do twojego "przyjaciela". glebokie westchnienie jakie wydales z siebie po pierwszych paru pocalunkach oznaczalo, ze podoba ci sie moj pomysl. delikatnie calowalam go, piescilam jezyczkiem... az w koncu caly zniknal w moich ustach. skupilam sie na nim bardzo dokladnie, wylizalam, wycalowalam kazdy milimetr. dlonia natomiast zaczelam delikatnie siebie piescic... uwielbiales jak to robilam przy tobie, byl to dla ciebie dodatkowy bodziec. chcialam jednak poczuc go w sobie, chcialam by znow byl we mnie. usiadlam na tobie... uwielbialam pozycje na jezdzca, wtedy moglam swobodnie kontrolowac glebokosc penetracji. zaprotestowales, ze nie chcesz bez gumki, ale nic sobie z tego nie robilam. nabilam sie na twojego penisa. delikatne ruchy w gore i w dol, potem coraz bardziej stanowcze doprowadzily nas do orgazmu. cala sperma znow znajdowala sie we mnie... (chociaz bralam pigulki-on o tym nie wiedzial, trzeba sie jakos odegrac na facecie). usiadlam obok ciebie i zaczelam znow piescic twojego "przyjaciela", chcialam jak dawniej poczuc smak twojej spermy. przez jakis czas lezales jeszcze na lozku ze zwiazanymi rekoma. teraz juz do mnie nie przychodzisz, a widzac mnie na ulicy odwracasz glowe w druga strone... stracilam przyjaciela, ale... warto bylo...

erotomanka18 : :
sie 15 2003 #6
Komentarze: 5

ciag dalszy opowiadania #5

cale to wydarzenie nie dawalo mi spokoju... nie moglam ci spojrzec w oczy, dlatego unikalam spotkan jak tylko moglam... po kilku dnich jednak odwazylam sie isc do ciebie. drzwi otworzyla mi twoja matka: "wejdz, poczekaj u niej w pokoju, akurat bierze prysznic". usiadlam grzecznie lozku, ale znudzona czekaniem zaczelam przegladac plyty... weszlas do pokoju okryta samym recznikiem. troche mnie to zdziwilo, ty rowniez wygladalas jakbys byla zaskoczona, ze mnie ujrzalas. okryta samym recznikiem z mokrymi wlosami, woda skapywala ci na kark... wygladalas uroczo, tak niewinnie. mialam ochote sie na ciebie rzucic... zedrzec z ciebie ten recznik i dokonczyc to co sie dzialo u mnie. powstrzymala mnie tylko mysl, ze twoja matka kreci sie po domu. ty jakbys odczytywala moje" "jestes mi cos dluzna" powiedzialas... "ale... jak ktos wejdzie?", "bez obaw... wie co jest grane, nigdy nie przychodzi do pokoju gdy ktos u mnie jest", podeszlas do mnie i pocalowalas goraco w usta. odwzajemnilam ten pocalunek, taki delikatny, czuly... "wielbiam sie z toba calowac" powiedzialam gdy na chwile odsunelas sie odemnie... w odpowiedzi twoja twarz rozswietlil usmiech... zrzucilas z siebie racznik i zupelnie nagusienka usiadlas kolo wiezy... wlaczylas swoja ulubiona plyte, slodkie dzwieki zaczely wypelniac pokoj... patrzalam na ciebie jak zahipnotyzowana, nie moglam oderwac wzroku od twojego ciala... kropelki wody uroczo splywaly po twych plecach... wrocilas do mnie i znow pocalowalas. po chwili jednak przerwalas te rozkosz i polozylas sie na brzuchu na lozku... usiadlam kolo ciebie, a moja dlon zaczela wedrowac po twoim ciele... masowala podudzia, uda, pupe, plecy... zaczelam skladac na twoim ciele pocalunki... najpierw delikatnie wedrowalam od kostek w strone pupy... gdzie niegdzie do pocalunkow dolaczal jezyczek... na chwilke dluzej zatrzymalam sie przy tyleczku... bardzo mi sie podobal, byl taki ksztaltny i jedrny... calowalam plecach... wrocilas do mnie i znow pocalowalas. po chwili jednak przerwalas te rozkosz i polozylas sie na brzuchu na lozku... usiadlam kolo ciebie, a moja dlon zaczela wedrowac po twoim ciele... masowala podudzia, uda, pupe, plecy... zaczelam skladac na twoim ciele pocalunki... najpierw delikatnie wedrowalam od kostek w strone pupy... gdzie niegdzie do pocalunkow dolaczal jezyczek... na chwilke dluzej zatrzymalam sie przy tyleczku... bardzo mi sie podobal, byl taki ksztaltny i jedrny... calowalam plecach... wrocilas do mnie i znow pocalowalas. po chwili jednak przerwalas te rozkosz i polozylas sie na brzuchu na lozku... usiadlam kolo ciebie, a moja dlon zaczela wedrowac po twoim ciele... masowala podudzia, uda, pupe, plecy... zaczelam skladac na twoim ciele pocalunki... najpierw delikatnie wedrowalam od kostek w strone pupy... gdzie niegdzie do pocalunkow dolaczal jezyczek... na chwilke dluzej zatrzymalam sie przy tyleczku... bardzo mi sie podobal, byl taki ksztaltny i jedrny... calowalam go i piescilam jezyczkiem. potem powedrowalam wzdluz lini kregoslupa do karku... piescilam twoja szyje, uszka. oparlas sie na lokciach i w tym momencie moje dlonie mogly swobodnie piescic twoje piersi. delikatne jeki sprawily ze podobaja ci sie te pieszczoty... poswiecilam im nieco wiecej czasu, a ty pragnelas ich wiecej i wiecej.. w koncu jednak odwrocilas sie do mnie przodem i pocalowalas goraco w usta... widzialam twoj rozpalony wzrok, blagal bym dalej piescila twoje cialo, chcialas czuc moj jezyk wszedzie... z niechecia musialam oderwac sie od twoich ust i powedrowalam do twych piersi. zaczelam wodzic jezyczkiem wokol brodawek, az wkoncu zaczelam ssac jednego z sutkow.. a druga piers piescilam reka. widzialam jak bardzo podoba ci sie.. zaczelas mnie poganiac, chcialas poczuc moj jezyk na swojej muszelce, ja natomiast chcialam zobaczyc jak smakuja twoje soczki... pieszczac twoje piersi rekoma delikatnie zaczelam calowac twojego skarba, bylas tak dokladnie wygolona... najpierw niesmiale pocalunki, pozniej do gry doszedl jezyczek... jeknelas. pozniej bez opamietania zaczelam ssac calowac twoja muszelke, a ty wilas sie pod wplywem moich pieszczot z rozkoszy. delikatnie wsunelam jezyczek w ciebie, zaczelam nim zwiedzac dostepne zakamrki, w koncu jezyczek ustapil paluszkowi... potem dolaczyl do niego drugi. moje paluszki delikatnie wchodzily i wychodzily z twego ciala (jakby chcialy zastapic penisa), a jezyczek w tym czasie sprawial ci rozkosz... w koncu nadszedl upragniony moment, osiagnelas pelnie rozkoszy... ja jeszcze przez chwile spijalam twoje soczki, potem lapczywie oblizalam paluszki... bylas taka slodka... potem lezalysmy na lozku wsluchujac sie w muzyke wypelniajaca pokoj i calowalysmy sie namietnie...

erotomanka18 : :
sie 14 2003 #5
Komentarze: 5

powiedziala "pocaluj mnie", coz mialam zrobic, podeszlam i cmoknelam ja w usta... "nie, nie tak... tak jak chlopaka" zdziwilam sie... nie wiedzialam o co jej chodzi, co robic... nigdy wczesniej nie zastanawialam sie nad taka opcja, a ona otwarcie prosila mnie o to... niemal zadala tego ode mnie... widziala moje zdziwienie, przejela wiec kontrole, chwycila moja twarz w swoje dlonie i zlozyla na mych ustach najczulszy w mym zyciu pocalunek. nigdy wczesniej czegos takiego nie przezylam, nogi podemna sie ugiely... w jednej chwili zatopilam sie jakby w jeziorze rozkoszy, a to co najcudowniejsze bylo jeszcze przedemna. gdy oderwala usta od mych ust poczulam sie smutna, chcialam wiecej i wiecej... tak bardzo spodobal mi sie ten pocalunek, jego delikatnosc. byc moze czytala w moich myslach, byc moze jej tez sie spodobal, gdyz znow przywarla do mnie, czulam jej bliskosc. w pewnym momencie poczulam jej dlon wedrujaca po plecach w kierunku pupy... przebiegl mnie przyjemny drezcz, a przez glowe przeszla mysl, jak daleko to wszystko zajdzie. po chwili czulam jak jej jedna dlon masuje moja piers... nie protestowalam, wrecz przeciwnie odwzajemnialam jej tym samym ubiegajac jej krok i wsuwajac reke pod bluzeczke. sciagnelam z niej ten zbedny skrawek materialu, ona zreszta zrobila to samo z bluzka. przez moment stalysmy tak przed soba... przygladalam sie jej zgrabnym piersiom ukrytym w koronkowym sytaniczku, byl czerwony-moj ulubiony kolor. ona szybko wykorzystala momen przerwy i jezykiem zaczela piescic moja szyje, zdjela ze mnie stanik i dopadla sie do piersi, myslalam ze oszaleje, tak cudownie nikt wczesniej mnie nie piescil. jezyczkiem piescila moje sutki, delikatnie calowala, ssala... druga zas piescila reka... coraz bardziej ta zabawa mi sie podobala... przerwala na chwile, polozylysmy sie na dywanie, zsunela ze mnie spodnie i zaczela piescic nogi... napierw delikatnie stopy, a jej jezyczek wedrowal coraz wyzej i wyzej, wilam sie z rozkoszy. jednak gdy doszla do wewnetrznej strony ud nie moglam sie juz powstrzymac, jeknelam cichutko... widziala jak mi sie to podoba... zsunela ze mnie ostatni skrawek materialu, majteczki i dobrala sie do mojej muszelki... zaczela od delikatnych caluskow, potem zaczela draznic mnie jezykiem... piescila mnie to jezyczkiem, to paluszkiem, na rezultat nie musiala dlugo czekac... mym cialem zawladnelo jedno z najpiekniejszych uczuc... gdy zlapalam oddech zrozumialam, ze i ona musi miec cos z tego. zaczelam calowac jej brzuszek, po chwili zaczelam zmierzac jezyczkiem ku piersiom, zdielam z niej staniczek, zaczelam delikatnie calowac jej piersi, potem zaczelam delikatnie ssac sutka, a reka piescilam druga piers... w tej chwili uslyszalam zgrzyt otwieranego zamka w drzwiach... "o boshe rodzice, nie moga nas zastac w takiej sytuacji", zaczelysmy sie szybko ubierac. potem obiecalysmy sobie, ze niedlugo to powtorzymy, juz nie moge sie doczekac...

erotomanka18 : :
sie 13 2003 #4
Komentarze: 2

znalismy sie dzieki naszym partnerom, ty byles z nia, ja mialam jego. nigdy nie przyszlo mi do glowy, ze mogloby miedzy nami do czegos dojsc... spotykalismy sie czasem we czworke. czulam swoj wzrok na sobie, sama rowniez nieraz zerkalam na twoj tyleczek... w myslach nieraz ciebie rozbieralam, w mej glowce odgrywales role idealnego kochanka. troche tymi myslami krzywidzilam swojego chlopaka, ale w koncu przeciez nic nie dzialo sie w rzeczywistosci, czym mialam sie przejmowac? za marzenia nie karaja... a jednak marzenia lubia czasem sie zrealizowac. bylo gorace popoludnie... mialam ochote na zimna kapiel... napuscilam wiec wody do wanny, wlalam troszke plynu (uwielbiam piane), zanurzam sie w tym rozkosznym chlodzie... nie musialam sie nikim przejmowac... on byl daleko... musial jechac do rodziny, nie chcialam jechac z nim, nie przepadalam za nimi. nie spodziewalam sie gosci, dlatego dzwonek do drzwi wywolal we mnie niezadowolenie. chcialam pobyc sama, wykapac sie... ponowny dzwonek do drzwi zmusil mnie bym okryta lekko recznikiem otworzyla ci... byles troszke zdziwiony widzac mnie w takim stanie... okazalo sie, ze ona pracuje do pozna,a ty sie nudziles... przyszedles pozyczyc jakies filmy. wpuscilam cie do domu, powiedzialam, ze tylko lekko sie ogarne, zebys poczekal na mnie w pokoju goscinnym. pomyslalam, ze to idealna chwila by swoje malenkie marzenie urzeczywistnic. z szafy wyjelam pierwsza lepsza sukienke... blekitna, na ramiaczkach-idealna na taki moment. poszlam do ciebie, nalalam po troszku winka i zaczelismy gadac... coraz mniej winka bylo w butelce, coraz szumniej zrobilo sie w gloowce. i o to przypadkowe zetkniecie rak, moze domyslales sie do czego chcem doprowadzic. nasza rozmowa stawala sie coraz mniej sensowna. gdy alkohol zaczal juz porzadnie szumiec mi w glowce poprostu rzucilam sie na ciebie, nie bylo zbednych slow, nie byly potrzebne... najpierw cie pocalowalam, czule w usta... zaczelam sciagac z ciebie ubraznie... najpierw rozpielam guziki w koszuli, troche brutalnie, bo dwa nie wytrzymaly i odpadly... dopadlam sie do twojego torsu... zachowywalam sie jak wyglodniale zwierze, jakbym wczesniej dlugo z nikim nie byla, a przeciez kochalam sie ze swoim facetem dzien wczesniej, przed jego wyjazdem. zaczelam calowac twoje sutki, delikatnie je podrazniac zebami, widzialam ze ci sie to podoba... zaczelam schodzic coraz nizej i nizej. dopadlam sie do jego podbrzusza, rekoma lekko masujac, ugniatajac jego posladki... potem dobralam sie do twoich spodni... zdjelam je... mialam ochote piescic cie ustami, wiedzialam, ze ty tez tego chcesz... najpierw delikatnie reka zaczelam masowac twojego penisa (ukrytego przedemna jeszcze w bokserkach), powoli zaczelam sciagac z ciebie ostatni skrawek materialu... widzialam jak bardzo podoba ci sie ta zabawa, nie przeszkadzalo ci ze oboje zdradzamy swoich partnerow, pragnales wiecej i wiecej... widzialam ten rozpalony wzrok. najpierw delikatnie go pocalowalam, w sam czubeczek... wiedzialam ze ci sie to spodoba... potem musnelsnelam go jezykiem... wodzialm po nim... na przemian calowalam i piescilam jezykiem.w koncu nadszedl moment ktorego tak bardzo pragnales... zaczelam go delikatnie ssac... po chwili darowalam sobie ta pieszczote... nie podobalo ci sie to, ale coz mogles zrobic... wiedziales, ze to ja dyryguje wszystkim. polozylam cie na lozku, zsunelam z siebie sukienke... pod spodem nic nie mialam... przysunelam sie do ciebie... pozwolilam bys zaczal piescic moje piersi... twoje dlonie natarczywie kierowaly sie ku mojej muszelce... delikatnie masowales moj brzuszek, pupe, plecy... oderwales usta od mych piersi, jezyczkiem zaczales piescic ma i tak juz wilgotna muszelke... cala ta sytuacja calkiem mnie podniecila, nie kontrolowalam siebie... wilam sie z rozkoszy jaka dawal mi twoj jezyk... az w koncu znudzila mi sie ta zabawa... polozyles mnie na plecach, najpierw delikatnie we mnie wszedles... jeknelam z rozkoszy... potem coraz glebiej... dlugo nie musiales sie ze mna kochac... szybko doprowadziles mnie do orgazmu... sam rowniez dlugo nie wytrzymales... wykonczona ta zabawa usnelam... gdy sie obudzilam ciebie nie bylo... zrozumialam, ze lepiej puscic to w niepamiec... sama udalalam sie pod prysznic, bylo mi wstyd, ze tak sie dalam poniec emocjom. jednak wspomnienie jego goracych pocalunkow, jego delikatnych pieszczot sprawilo rozbudzilo mnie na nowo... pozniej widzielismy sie przypadkowo, ale juz nie mielismy odwagi spojrzec sobie w oczy... oni nigdy sie o tym nie dowiedzieli.

erotomanka18 : :